Jak “Mindhunter” gra psychologią i prezentuje nam prawdę?

środa, 21 sierpnia 2019
Share

"Mindhunter" jest niepokojący, ale opanowany. Skrupulatny i metodyczny. Podpierający fakty fikcją, ale nie bezkrytyczny.

🎧 Tu znajdziesz wersje podcastowe

Spotify: https://spoti.fi/2Z28Dl7 / Apple: https://apple.co/2MJIhva

Listen to “Jak “Mindhunter” gra psychologią i prezentuje nam prawdę?” on Spreaker.


📰 Wersja tekstowa

“Jak mamy schwytać psychopatę, jeżeli nie wiemy jak myśli?” pyta jeden z bohaterów serialu “Mindhunter”. I poniekąd podsumowuje istotę profilowania kryminalnego. Większość z nas kojarzy historie i filmy, w których para detektywów próbuje schwytać seryjnego zabójcę sporządzając jego charakterystykę psychologiczną na podstawie skrawków danych, bo tylko tak może zawęzić zakres poszukiwań.

W “Mindhunter” również jest para bohaterów, co prawda nie detektywów, a agentów FBI i nie tyle próbują schwytać zabójcę, co pracują nad stworzeniem narzędzi, które pozwolą to robić w przyszłości. Jak? Prowadząc wywiady uwięzionymi seryjnymi mordercami, których wreszcie można by wykorzystać do czegoś dobrego. Bo gdyby policjanci byli w stanie zrozumieć ich pokręconą logikę, być może mogliby schwytać zabójców nim popełnią kolejne zbrodnie.

Serial jest niemal dokumentalną fotografią tego momentu zmiany paradygmatu, która nastąpiła w końcówce lat 70. To wtedy rodzi się psychokryminalistyka, będąca dzieckiem ugruntowanej w ramach nauki psychologii behawioralnej z proceduralną pracą policji i instynktem detektywistycznym.

Ktoś w FBI zadał sobie pytanie: a może do przestępstw i przestępców można podejść w sposób strukturalny, zupełnie jak psychologowie? Nie koncentrować się wyłącznie na “jak”, ale spojrzeć również na “dlaczego?” Może zło się nie rodzi, a powstaje w wyniku życiowych okoliczności: poniżenia, przemocy, frustracji seksualnej.

Tym kimś w serialu jest agent Holden Ford i jego starszy kolega Bill Tench. W rzeczywistości byli to John E. Douglas oraz Robert Ressler. Ten pierwszy jest autorem książki Mindhunter: Inside the FBI’s Elite Serial Crime Unit, na której serial – jak można zauważyć po tytule – jest wzorowany. Douglas rzeczywiście prowadził wywiady z seryjnymi zabójcami, którzy pojawiają się również w serialu jak Richard Speck, Jerry Brudos, Ed Kemper, czy w nadchodzącym, drugim sezonie, David Berkovitz i Charles Manson. Odpowiednikiem serialowego partnera Holdena Forda był Robert Ressler, który również prowadził i dokumentował wywiady z mordercami, choć nie bezpośrednio z Douglasem, a jego zasługi dla psychokryminalistyki były nie mniejsze. To on jest autorem pojęcia “seryjny zabójca”. I to on stworzył pierwszą skomputeryzowaną bazę nierozwiązanych spraw FBI, która pomogła schwytać morderców przekraczających granice stanów. A przy okazji pracował przy głośnych sprawach Teda Bundy’ego i Jeffrey Dahmera.

Do Holdena Forda i Billa Tencha dołącza z czasem związana ze środowiskiem akademickim psycholożka Wendy Carr, która dba o zachowanie standardów naukowych prowadzonych badań. I ona ma swój historyczny odpowiednik, jakim jest dr Ann Wolbert Burgess, która współpracowała z Douglasem i Resslerem w FBI i wspólnie z nimi napisała przełomową książkę “Sexual Homicide: Patterns and Motives” stanowiącą podsumowanie ich prac nad badaniem motywów i zachowań seryjnych zabójców.

“Mindhunter” jest więc serialową fikcją, która miesza się z prawdą, na tyle, żeby przekazać to, co najważniejsze w historii romansu między psychologią (czyli światem akademickim) a kryminalistyką (czyli FBI), którego efektem były narodziny wydziału analizy psychologicznej seryjnych zabójców w FBI – Behavioural Science Unit.

Stąd też bardzo wierne oddanie specyfiki naukowej i metod badawczych, szczególnie w momencie, kiedy do zespołu dołącza dr Wendy Carr. Reprezentuje ona psychologię jako dyscyplinę naukową, a nie bajdurzenie. Karci agentów FBI za brak systematyki, przygotowuje uporządkowane kwestionariusze wywiadów, które pozwolą zbudować jednorodne zestawy danych. I powtarza, że nie ma mowy o zweryfikowaniu czegokolwiek, dopóki nie będą mogli dokonać analizy statystycznej. Nie licząc znakomitego serialu “Masters of Sex”, nie przypominam sobie innego serialu, który podobnie jak “Mindhunter” tak wyraźnie pokazał, że psychologia to nauka.

Ale jest też miejsce w “Mindhunter” na studium psychologiczne bohaterów. Ford i Tench chcą poznać mrok przez empatię, ale samemu wciągani są w ten mrok coraz głębiej. I reagują na to zgoła inaczej.

Bill odpiera to jak może. Nie chodzi na wywiady, na które nie musi – na te na które musi chodzi niechętnie. Widzi, ile szkody jego praca wyrządza jemu i bliskim i stawia wyraźną granicę między życiem rodzinnym a profesją.

Dla kontrastu Holden zaprasza mrok z otwartymi ramionami. Nie ukrywa fascynacji mordercami, z czasem wydaje się, że dogaduje się z nimi lepiej niż ze swoim zawodowym partnerem i życiową partnerką. Zaczyna z niego wychodzić narcyzm, który jest typowy dla psychopatów, na co zwraca mu uwagę sam Ed Kemper dając do zrozumienia: Ty i ja tak bardzo się nie różnimy.

I wreszcie, “Mindhunter” bawi się psychologią widza. Na różne sposoby. Wzbudza w nas niepokój językiem filmu: pracą kamery i zdjęciami, czasem samą ciszą. Przemoc wyraża w słowach, nie w obrazach, zmuszając naszą wyobraźnię do pracy na najwyższych obrotach. I tak jak robią to Bill i Holden, każe nam wejść do głowy prawdziwych seryjnych zabójców. Im więcej czasu z nimi spędzamy, tym bardziej zaczynamy ich uczłowieczać i rozumieć w znanych nam kategoriach. A to wzbudza w nas jeszcze większy dysonans.

Przez naukę zrozumieć to, czego się boimy i nie chcemy zrozumieć. To przesłanie “Mindhuntera”. Ale… co jeśli zrozumiemy błędnie? Co jeśli metoda, której używamy jest zawodna? Serial nie boi się tego pytania i sposób w jaki je podejmuje jest – moim zdaniem – jego najmocniejszą stroną.

Profilowanie kryminalne ma tylu zwolenników, co krytyków. Kryminolog Dan Kennedy uważa, że tę metodę zbudowano na fundamentalnym przekłamaniu homologicznym: założeniu, że musi istnieć korelacja między tym, jak zachowujesz się na co dzień, a tym, jak zachowujesz się dokonując zbrodni. Przecież ludzie nie są istotami ani racjonalnymi, ani – co gorsza – wewnętrznie spójnymi i konsekwentnymi. Czynniki dyspozycyjne, takie jak nasze opanowanie i powściągliwość z natury, ustępują miejsca czynnikom sytuacyjnym. Danej chwili i okolicznościom, jakie wytworzyła.

Dalej. Kennedy zwraca uwagę na fakt, że większość danych, na podstawie których Douglas, Ressler i Burgess skonstruowali swoją metodę pochodzi o psychopatów, kłamców i manipulatorów. Przy tym stanowiących bardzo małą, nie reprezentatywną próbę badawczą. 

Mało? Mike McGrath, psychiatra sądowy zwraca uwagę na problem autoselekcji, która często zdarza się naukowcom z różnych dziedzin nauki. W tym przypadku próbę badawczą stanowili tylko ci mordercy, którzy sami wyrazili chęć wzięcia udziału w wywiadach z agentami FBI i niemal wszyscy byli do siebie podobni: biali mężczyźni w wieku 25-35 lat, mający trudne relacje ze swoją matką.

Kiedy na początku lat 2000 Waszyngton terroryzował nieznany seryjny zabójca posługujący się karabinem snajperskim, specjaliści od profilowania skonstruowali profil białego mężczyzny w wieku 20-30 lat, zatrudnionego, ale nie zadowolonego z życia, poruszającego się białym vanem. Kto okazał się sprawcą? Dwóch czarnoskórych bezrobotnych w wieku 17 i 40 lat, którzy poruszali się niebieskim sedanem. Profil zdał się na nic.

Niełatwo zweryfikować wartość naukową profilowania kryminalnego, bo stosujące je służby nie chcą poddać się rygorystycznym badaniom. Używają argumentu kwadratury koła: metoda działa, bo przecież ją stosują – a stosują ją, bo przecież działa. Stąd brak jednoznacznego potwierdzenia skuteczności i stąd tyle głosów środowiska naukowego mówiących o pseudonaukowości profilowania kryminalnego. Nie zmienia to jednak faktu, że ma ono znaczenie dla śledczych i może wspierać ich pracę jako narzędzie w generowaniu tropów tak długo, jak przestrzegają procedur i podpierają swoje założenia twardymi dowodami. Inaczej jest to… szarlataneria.

Wracam więc do tytuły odcinka. Ile jest prawdy i psychologii w “Mindhunter”? Więcej niż należałoby od tego serialu oczekiwać i do tego na bardzo wielu poziomach.

Psychologia jest bohaterką serialu jako dyscyplina naukowa. Jest także procesem, który dokumentuje zmiany zachodzące na naszych oczach w Holdenie Fordzie oraz formą zabawy z nami. Grą psychologiczną, która przez drobne manipulacje ma sprawić, że poczujemy to, co bohaterowie podczas rozmowów z psychopatami.

Jeżeli scenarzyści sięgają po fikcję, to nie po to, aby zakłamać rzeczywistość. Opowiadają prawdziwą historię powstania wydziału analizy psychologicznej seryjnych zabójców w FBI, ale stawiają wartość ich pracy pod znakiem zapytania. Szczególnie ostatnie dwa odcinki pierwszego sezonu mają zasiać wątpliwość: jeżeli ktoś wykorzysta profilowanie jako prawdę objawioną albo będzie kierować się porywczą intencją, może posadzić na krześle elektrycznym niewłaściwą osobę. A stamtąd już nie ma odwrotu. David Fincher i spółka zdają się o tym pamiętać i ciągle nam przypominać: tak jak psychopaci są nadal ludźmi, tak bohaterowie, którym kibicujemy, wcale nie są nieomylni.

Chcesz odwiedzić inne planety w Układzie?

Jeżeli lubisz ruchome obrazki, efekty CGI i charyzmatycznego prowadzącego.
Jeżeli doceniasz to co robię, chcesz mnie wesprzeć i mieć wpływ na B/S.
Jeżeli potrzebne Ci małe, regularne dawki wysokooktanowej inspiracji.
Jeżeli moja twarz Cię bawi, a wątpliwej jakości humor intryguje.
Jeżeli pasjonuje Cię mądre i nowoczesne zarządzanie i sektory kreatywne.
Jeżeli wiesz, że Twoja działalność powinna być bardziej bez schematu.