Pierwszy zwiastun serialu „Wiedźmin” jest… nijaki

sobota, 20 lipca 2019
Share

Jaki jest teaser serialu “Wiedźmin” od Netflix? Nie ma zachwytu, nie ma katastrofy. Jest sztampowo, a ponad wszystko nie daje się odczuć, że w tym wiedźminie jest coś... wiedźmińskiego.

🎧 Tu znajdziesz wersje podcastowe

Spotify: https://spoti.fi/2JX5skp / Apple: https://apple.co/35JkiVq

Listen to “Pierwszy teaser serialu „Wiedźmin” jest… nijaki” on Spreaker.


📰 Wersja tekstowa

Teaser to w zamyśle taki… “podniecacz”. Kawałek materiału gry, filmu, serialu czy komiksu, który ma wywołać ślinotok i nakręcić na premierę. W przypadku serialowego “Wiedźmina”, który powstaje na podstawie sagi Andrzeja Sapkowskiego, teaser powinien też zdobyć zaufanie niemałej bazy fanów książek i gry i jednocześnie zainteresować niewtajemniczonych. To wszystko spoczywa na barkach pierwszego zwiastuna.

Bo zdjęcia z planu, plakaty, wrzucanie na Instagram projektów zbroi nilfgaardzkich żołnierzy czy selfie Płotki, czyli konia Geralta – umówmy się, to jest jak prezentowanie talerza, na który ma trafić potrawa. Zwiastun czy teaser to już łyżka tejże potrawy podana na spróbowanie.

Dlatego powstrzymywałem się od formułowania opinii aż do teraz. Do momentu aż zobaczę całość w ruchu, posmakuję atmosfery, wizualiów, gry aktorskiej, udźwiękowienia. I właśnie po to powstał ten teaser – aby pozwolić mi zacząć formułować opinię nt. tego co może stanowić produkt końcowy. Podkreślam: może, nie musi. 

I to co zobaczyłem nie imponuje. Nie ma zachwytu, nie ma katastrofy. Jakby powiedział Anatolij Diatłow: not great, not terrible. Jest generycznie, sztampowo, a ponad wszystko nie daje się odczuć, że w tym wiedźminie jest coś… wiedźmińskiego. Wygląda to na typowe, anglosaskie telewizyjne fantasy w bezpiecznym trybie domyślnym.

I teraz, po kolei, skąd taka opinia, bo mam dość komentarzy z kategorii: “ale książkowy Wiedźmin nigdy nie miał być słowiański”. Ja nie o tym. Ja o charakterze serialu w ogóle na podstawie impresji, które dał mi zwiastun.

Zacznę od tytułowego bohatera

Ktoś, to pierwszy raz słyszy słowo “Witcher”, powinien być zainteresowany. Męska odmiana wiedźmy? Facet będzie latał na miotle? O co chodzi? Teaser od Netfliksa nawet nie próbuje tego zainteresowania wzniecić, nie licząc ostatniego ujęcia. Przez większość czasu prezentuje Geralta jako stereotypowego herosa fantasy, który macha mieczem i jeździ na koniu. Nie zdziwiłbym się, jeśli widz, który pierwszy raz słyszy o “Wiedźminie”, wyszedłby po obejrzeniu tego zwiastuna z przekonaniem, że głównym bohaterem jest napakowany super-elf, bo takie wrażenie sprawia Henry Cavill.

Przydałoby się w takim teaserze znaleźć coś, co naprowadzi mnie – widza – na to, kim jest ten cholerny “Wiedźmin”. A jest z czego wybierać. To mutant, zmieniony przez eliksiry. Pozbawiony emocji, jak okruch lodu. Ludzie podchodzą do niego albo z lękiem, albo z pogardą. Albo z nadzieją, że rozwiąże ich problem za mieszek złota. Medytuje, warzy eliksiry i wywary, używa dwóch mieczy, jeden na ludzi, drugi na potwory. Obowiązuje go kodeks, jest z konkretnej szkoły wiedźmińskiej… jest tyle, ile można o tej postaci powiedzieć. 

Gry CD Projektu RED – od których nie ucieknę w tym materiale, bo nie sposób i nawet nie wypada – miały podobny problem do rozwiązania. Przedstawić światu nową postać i nakręcić ludzi na to, że będą mogli zagrać wiedźminem. I co zrobili? Wypuszczali teasery i trailery, które zawsze w centrum stawiały Geralta.  Puszczam je także w tym materiale w wersji vlogowej, aby pokazać kontrast. Akcentowali to, co czyni Geralta wiedźminem, czyli tytułowym bohaterem, którego trudno nazwać inaczej niż specyficznym.

Więc dlaczego Netflix nie przygotował krótkiego teasera, który koncentrowałby się wyłącznie na jednym: na Geralcie? Zwiastuna, w którym widzielibyśmy, jak Geralt przygotowuje się do walki. Warzy odwary, ostrzy miecz, medytuje. W ostatnim ujęciu widać jakąś poczwarę, która zbliża się w jego stronę. Cięcie. Tytuł. Data premiery. Zamiast tego mamy tylko ostatnie ujęcie, w którym widać zarys jakiejś poczwary i Geralta pod wpływem eliksirów na ułamek sekundy. Co mówi tyle co nic, tym, którzy nie znają gier.

I małe a propos. Odtwórca roli Geralta, którego notabene szanuję jako aktora, wygląda jakby był nie ze szkoły Wilka, a ze szkoły Tura albo Żubra. Zarówno w książkach, jak i w grach Geralt był prezentowany jako niezwykle zwinny wojownik, stawiający na uniki, piruety w swoim stylu walki. Niemal balet – coś jak średniowieczny John Wick. I to co widzę w teaserze to spory dysonans. Być tak zwinnym, mieć taki styl walki i jednocześnie taką masę mięśniową – to jest niemożliwe z perspektywy ludzkiej fizjologii. Brakuje w tym logiki, bo wykonując akrobacje i robiąc to często (w końcu Geralt jest zabójca potworów z profesji) spala się masę mięśniową. Fizjonomia Geralta w grach była bez zarzutu. Tutaj nie ma ona sensu. Chyba, że bohater rzeczywiście będzie szedł na przeciwnika na żubra i rąbał mieczem po całości. 

Folklor, humor i to, co wyróżnia prozę Sapkowskiego

Teaser nie tylko jest nijaki, ale jest siermiężny. Brakuje czegoś, co można by nazwać lekkością. Nie ma humoru, wszystko co widzimy dzieje się w salach tronowych, przy wielkich murach czy na wielkich otwartych, epickich przestrzeniach jak pustynia albo pole bitwy. Brakuje odrobiny swojskości i egzotyki, nie licząc czarnoskórych elfów, czy… kimkolwiek oni nie są. 

Tutaj także nie można uciec od gier. To nie tajemnica, że gry CD Projektu osiągnęły to, czego nie udało się książkowemu pierwowzorowi. Weszły do świadomości zachodnich konsumentów. Sprawiły, że Amerykanin, który lubi gry wideo, wie, kim jest Wiedźmin i czym jest “Dziki Gon”. Wdrukowały mu do głowy krajobrazy, scenografie, zadania i dialogi z gry.

To czemu nagle z tego rezygnować i powiedzieć teaserem: Wiedźmin to w sumie taka “Gra o Tron” i nic ponadto?

A gdzie kuroliszki, bobołaki, strzygi, utopce i kikimory? Gdzie odrobina folkoloru, wierzeń, obrzędów, architektury, których NIE widzieliśmy w “Grze o Tron” czy “Władcy Pierścieni”?

Tak, do cholery, wiem, że Wiedźmin Sapkowskiego nie był wyłącznie Słowiański. Ale był TAKŻE Słowiański. I bawił się historią tej części Europy, w której żyjemy. Opracowanie Krzysztofa Uniłowskiego “Historia jako parodia” opisujące sagę o Wiedźminie jako komentarz historyczny zaczyna się od słów:

“Jak wiadomo, wiedźmin Geralt zginął podczas pogromu kieleckiego, nawet jeśli do tragicznych wydarzeń, o których mowa w ostatnim rozdziale cyklu Andrzeja Sapkowskiego , nie doszło 8 lipca 1946 roku.”

To piekielnie trafiony początek znakomicie udokumentowanego artykułu, w którym autor opierając się na analizach prozy Sapkowskiego i samych wypowiedziach autora pokazuje nawiązania II wojny światowej, do zajęcia zaolzia przez wojska polskie, napadu ZSRR na Polskę, do krzyżaków i Kozaków i trylogii Sienkiewicza. Ale także szerzej: do inkwizycji kościoła katolickiego, Elfów jako Indian.

To po prostu głęboko intertekstualny świat, który wykracza ponad anglosaskie rozumienie fantasy. Ale z niego nie rezygnuje. Zacytuję Sapkowskiego:

“Gdy zacząłem pisać fantasy, istniała już ontologia „magicznych królestw”, fantastycznych światów: powstała u Tolkiena, rozwijała się u innych autorów, została nieźle rozpracowana w komputerowych grach role-playing. Powstał kanon, klasyka. (…) Jeśli pisarz ma ochotę pisać fantasy o elfach i krasnoludach, musi trzymać się kanonu.”

Więc tak, jest w prozie Sapkowskiego obecne fantasy w trybie “domyślnym”. Ale to nie znaczy, że nie ma w jego książkach, a tym bardziej w grach, egzotycznych kreatur ze słowiańskich i germańskich wierzeń i głębszych aspiracji intelektualnych, które objawiały się w nawiązaniach do historii, obyczajów i geografii świata realnego.

Gdybym ja dysponował takimi wyróżnikami i gdybym wiedział, że pokochała je olbrzymia rzesza fanów za sprawą gier, to bym to wykorzystał i położył na to akcent. W teaserze “Wiedźmina” nie ma choćby jednego takiego elementu. I zachodzę w głowę, dlaczego showrunnerka Lauren Schmidt zakłada, że ludzie wolą zobaczyć tańszą kopię “Gry o Tron” niż coś świeżego i niesztampowego. Przecież można połączyć jedno z drugim.

Muzyka i montaż ze stocka

Dorzucę jeszcze kwestię muzyki, która jest bezapelacyjnie najgorszym elementem zwiastuna. Zastanawiam się… czy są jakieś takie bazy stockowej muzyki, ale nie dla YouTuberów, tylko dla hollywoodzkich producentów filmowych? Takie, które wypluwają 30 kompozycji po wpisaniu: pompatyczne, bezpłciowa muzyka do trailera fantasy lub science-fiction? Bo dokładnie tak brzmi ścieżka dźwiękowa w tym materiale. Kompletny brak charakteru. Ponownie.

Jest słabo, jeżeli chodzi o barwy, które są mdłe i jakby na siłę mroczne. Tak jakby producent powiedział: serial ma być mroczny, ma być mało słońca i dużo filtrów.

No i sam montaż. Mamy jakieś krótkie kwestie, pocięte, które nie sklejają się w całość, ale za to wypowiada je cała masa postaci, o których nic nie wiemy. “Jesteś Wiedźminem? Fajnie” / “Cześć Yennefer” / “Po świecie chodzi potężna kobieta” / “Potężna kobieto, musisz znaleźć Wiedźmina” / Koniec.

Są różne filozofie robienia teaserów, ja preferuje te, które prezentują jedną, zamkniętą scenę. Jak te od CD Projekt RED. Misz masz, który chce powiedzieć wszystko, ale w efekcie nie mówi nic, ma sens, kiedy ludzie znają już serię i bohaterów, a sami twórcy rzeczywiście nie chcą wiele zdradzić, bo tajemnica podtrzymuje zainteresowanie odbiorców.

Słowem, nie tego oczekiwałem, ale niestety tego się spodziewałem. Może ten teaser nie jest reprezentatywny dla całości. Może główny bohater będzie z charakterem, świat przedstawiony nie będzie przesadnie anglosaski, a fabuła będzie zniuansowana i dojrzała jak u Sapka, a jednocześnie przepełniona smaczkami i humorem jak gry CD Projektu. Może.

Sęk w tym, że zwiastun nie dał żadnych dowodów na to, że tak właśnie będzie.

To jest moja opinia. Swoje argumenty położyłem na stole. Teraz czekam na Wasze. Zawsze chętnie dam się przekonać do dobrze sformułowanej odrębnej opinii.

Chcesz odwiedzić inne planety w Układzie?

Jeżeli lubisz ruchome obrazki, efekty CGI i charyzmatycznego prowadzącego.
Jeżeli doceniasz to co robię, chcesz mnie wesprzeć i mieć wpływ na B/S.
Jeżeli potrzebne Ci małe, regularne dawki wysokooktanowej inspiracji.
Jeżeli moja twarz Cię bawi, a wątpliwej jakości humor intryguje.
Jeżeli pasjonuje Cię mądre i nowoczesne zarządzanie i sektory kreatywne.
Jeżeli wiesz, że Twoja działalność powinna być bardziej bez schematu.